WESPAZJAN (69-79)
Didrachma
(6,94g) Cezarea 76/77 ne
RPC
II 1642, Sydenham, Caesarea 92
Awers:
Głowa cesarza w wieńcu laurowym w prawo, ΑΥΤΟΚΡΑ ΚΑΙϹΑΡ ΟΥƐϹΠΑϹΙΑΝΟϹ
ϹƐΒΑϹΤΟϹ
(IMPERATOR CEZAR WESPAZJAN AUGUST)
Rewers:
Helios w radialnej koronie na Górze Argaeus z długim berłem i globem, ΠΑΤΗΡ
ΠΑΤΡΙΔΟϹ (OJCIEC
OJCZYZNY)
Proweniencja:
Jean Elsen & ses Fils, ex Marc Bar
Collections
Edward
A. Sydenham, jeden z najwybitniejszych badaczy dziejów numizmatyki z Kapadocji
jako rzymskiej prowincji, dopuścił jako jedną z możliwości, że bóstwem przedstawionym
na Górze Argaeus jest perski Mitra. Spróbuję przyjrzeć się tej tezie bliżej i prześledzić
wędrówkę tego solarnego bóstwa z hinduskiej Rigwedy na szczyt wulkanu Erciyes Dağı. Historia to wiedza zdobyta
przez badanie przeszłości. Najwcześniejsze
wzmianki o bogu Mitrze pochodzą z II tysiąclecia p.n.e., a ich źródłem spisanym
są Rigweda i Awesta. W okresie hellenistycznym Mitra utożsamiany był z Apollem
i Heliosem. Wreszcie w I wieku n.e., za panowania dynastii Flawiuszów, zaczął
szerzyć się w Rzymie, głównie za sprawą legionistów, kult zabójcy byka – mitraizm.
Awesta,
święta księga Zaratustrian, przedstawia Mitrę jako Pana Zobowiązań, jednego z
Jazatów Ahura Mazdy. Opisuje go jako bóstwo przymierza, światła, przysięgi,
sprawiedliwości i słońca, wszechwidzącego obrońcę prawdy oraz strażnika bydła,
żniw i wód. Według perskiej tradycji Mitra został zrodzony ze skały.
Wspominałem już we wcześniejszych tekstach, że w hetyckich manuskryptach
bogowie gór, w tym Argajos, byli świadkami traktatów zawieranych przez Hetytów.
Byli zatem kimś w rodzaju strażników sprawiedliwości. Podobnie był postrzegany
perski Mitra, w Aweście to przed jego sąd trafią dusze zmarłych, a on w swych
rękach ma dzierżyć szale sprawiedliwości, na których spoczną uczynki, słowa i
myśli zmarłego. Nie może dziwić, że w czasach panowania perskich Achemenidów w
Kapadocji, z łatwością szerzyła się religia zoroastrianizmu i mazdaizmu, w
których głównym symbolem Ahura Mazdy był oczyszczający ogień (swoją drogą
japońska firma Mazda zaczynała od produkcji żarówek). Jaką wspaniałą scenografią
dla tego kultu była góra/wulkan Argajos, z którego jak pisze Strabon wybuchał nocami
ogień wzniecający pożary.
Kultura
hellenistyczna bardzo mocno powiązała ze sobą greckiego Heliosa z perskim
Mitrą, którego zrównała z samym Ahura Mazdą, czyniąc go zatem bogiem nie tylko
słońca i wiecznego ognia, ale też utrzymującego porządek w całym wszechświecie.
Do tego zresztą szerzej warto będzie jeszcze wrócić w innych tekstach. Zatem
mieliśmy na terenie Kapadocji kult boga zrodzonego ze skały i zawiadującego
całym kosmosem, ale też odpowiedzialnego za życiodajną wodę. Wspominałem już o
specyficznym mikroklimacie wokół Góry Argaeus, skutkującym wzmożoną ilością
opadów atmosferycznych, a co za tym idzie zalesieniem wokół góry, jednym z
nielicznych na terenie całego kraju. Miejsca doskonałego też pod wypas bydła,
którego opiekunem był Mitra. Nieliczne znaleziska archeologiczne potwierdzają
istnienie jego kultu w okresie królestwa Kapadocji.
Mitra
– a może już raczej Deus Sol Invictus
Mithra, przybył do Rzymu w I wieku n.e. Wzmożenie jego kultu miało miejsce
w czasie panowania dynastii Flawiuszów, co daje nam podstawy przypuszczać, że
swój początek miał podczas rządów pierwszych cesarzy rzymskich. Najwcześniejszą
świątynię w Rzymie, poświęconą Mitrze, zlokalizowano w podziemiach,
znajdujących się pod obecnie stojącą bazyliką św. Klemensa. Świątynie Mitry
mieściły się w ciemnych jaskiniach, podziemiach, pomieszczeniach odizolowanych
od świata codziennego. Najczęściej w centralnym miejscu umieszczano posąg Mitry,
noszącego spiczastą, frygijską czapkę, zabijającego byka. Sam kult,
przypominający sektę, miał charakter bardzo ekskluzywny, był dostępny jedynie
dla mężczyzn, którzy przechodzili przez kolejne kręgi wtajemniczeń (było ich
siedem). Największą popularność zyskał sobie wśród żołnierzy i kupców, dzięki
którym rozprzestrzenił się po niemal całym Imperium, a z upływem czasu znalazł
swoich wyznawców nawet wśród cesarzy. Niestety dla nas, ekskluzywność kultu,
dość precyzyjnie osłoniła go mgłą tajemnicy przed nami. Do dziś trwają spory na
ile mieliśmy wciąż do czynienia z perskim Mitrą-Heliosem, a na ile, z na nowo
stworzonym przedstawieniem tego boga. Wiemy, że największe święto ku jego czci
odbywało się 25 grudnia (Sol Invictus),
a dniem mu poświęconym była niedziela.
Pierwszy
raz na kapadockiej monecie owo zagadkowe bóstwo w radialnej, czy też solarnej
koronie pojawia się dopiero pod panowaniem Rzymian, za cesarza Tyberiusza, na
omawianej już drachmie. Co zatem przemawia za tym, że tym bóstwem mógł być
Mitra? Zapewne związek, poprzez swoje narodziny, ze skałą, górą, zapewne jego atrybucje
solarne i powiązanie z lokalną tradycją. Moc władania (poprzez moc góry) nad
ogniem i wodą. Pamiętajmy też, że jedynie nieliczne miasta poza Rzymem miały przyzwolenie
bicia srebrnych monet, których emisja była pod ścisłą kontrolą stolicy
Imperium. Lwia część produkowanych monet w Cezarei-Euzebii, była przeznaczona
na opłacenie stacjonujących tam wojsk i prowadzonych przezeń kampanii, a skoro
to właśnie wśród legionistów najszybciej szerzył się kult Mitry, to kolejny
argument za tym, że to on sam mógł być przedstawiany na monecie.
Oczywiście
to wszystko jest jedynie próbą zbadania tezy wysnutej przez Sydenhama, ale też
prześledzeniem jak olbrzymi wpływ na dane zjawiska ma przeszłość, jak
niebezpiecznym jest próba odseparowania teraźniejszości od minionych zdarzeń, a
także na ciągłość kulturową kształtowaną poprzez wieki. Zapewne wyczuwalne, o
czym nie chciałem się rozpisywać, jest powiązanie religii Zaratustrian, jak i
kultu Sol Invictus z religią judeochrześcijańską.
Jak niedalekie kulturowo jest przedstawienie (być może) Mitry na Górze Argaeus,
do „słynnej”, górującej nad powiatem świebodzińskim figury Chrystusa Króla.
![]() |
| Świątynia Mitry pod kościołem św. Klemensa w Rzymie |


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz