NERON (54-68)
Hemidrachma (1,70g) Cezarea
63-64 n.e.
RPC I 3644, Sydenham, Caesarea 81
Awers: Głowa cesarza w wieńcu laurowym w prawo, NERO
CLAVD DIVI CLAVD F CAESAR AVG GERMANI
Rewers: Victoria zwrócona w prawo z wieńcem i
liściem palmowym, ARMENIAC (ZDOBYWCA ARMENII)
Proweniencja: Bay Numismatics
Hemidrachma to najmniejszy srebrny nominał bity w
Cezarei Kapadockiej. Jego wartość i waga odpowiadały połowie drachmy. Pierwszy
raz ów nominał pojawił się za panowania Nerona. Rewers monety przedstawia
triumfującą z wieńcem laurowym i palmowym liściem Victorię, boginię zwycięstwa,
świętującą największy za panowania Nerona sukces militarny – zdobycie Armenii.
Musimy się cofnąć do pierwszego roku panowania
Nerona, kiedy Rzymian zelektryzowała wieść o złamaniu umowy przez Partów.
Potyczek z tym wschodnim królestwem Rzymianie nie wspominali zbyt dobrze, dość
wspomnieć o klęskach legionów dowodzonych przez Marka Krassusa, czy później
Marka Antoniusza. Dopiero pokojowe negocjacje cesarza Augusta z partyjskim
władcą Fraatesem IV doprowadziły do rozejmu między Rzymem, a Królestwem Partów.
Na mocy tej umowy, cesarz rzymski miał prawo mianować i koronować władców
Armenii, klienckiego państwa, które stanowiło bufor pomiędzy Imperium, a Partią.
I właśnie w roku 54 n.e. król Partii – Wologazes I – postanowił złamać tę
umowę, obsadzając na tronie Armenii swojego brata, Tridatesa I. Rzym
odpowiedział na to mobilizacją wojsk, naczelne dowództwo Neron powierzył
Gnejuszowi Domicjuszowi Korbulonowi, czyniąc go zarazem namiestnikiem,
graniczącej z Armenią prowincji Kapadocji w latach 55-61 n.e. Partyjski władca
zdecydował się przekazać jeńców wojennych Rzymowi, działania militarne zostały
chwilowo wstrzymane, co miało pozwolić stronie rzymskiej na uzupełnienie armii
i przybycie większej ilości legionów.
Wojna, zwana wojną rzymsko-partyjską wybuchła w 58
roku n.e., kiedy to wojska ormiańskiego króla Tridatesa I zaatakowały
nieprzygotowanych Rzymian. Korbulon szybko zmobilizował swoje siły i ruszył z
kontratakiem, w krótkim czasie udało im się zdobyć Artaksatę, która została
splądrowana i spalona. W kolejnym roku Rzymianie przekroczyli granice rzeki
Tygrys i poprzez pustynie Mezopotamii dotarli do Tigranocerty. Druga z
armeńskich stolic poddała się bez walki, na tron powołano Tigranesa VI i
wydawać by się mogło, że Neron już mógł świętować swe zwycięstwo, ale…
Już w 61 roku n.e. Wologazesowi udało się przełamać
lokalny bunt Hyrkanów i w pełni zaangażować swoje siły w sprawy armeńskie.
Ponownie obwołał swojego brata Tridatesa I, królem Armenii. Latem 62 roku n.e.
Partowie ruszyli na Tigranocertę, celem jej odbicia, jednak żadna ze stron nie
zdołała zdominować w tym starciu przeciwnika. Doprowadziło to do kolejnego
chwilowego rozejmu. W 61 roku n.e. nowym namiestnikiem Kapadocji został Lucjusz
Cezeniusz Petus, który na czele dwóch legionów IV Scythica i XII
Fulminata ruszył na Armenię, celem odzyskania fortów zajętych przez Partów.
Po kilku niezbyt znaczących sukcesach, Petus rozproszył swoją armię, a oficerom
dał dłuższe urlopy. Został zaskoczony przez siły Wologazesa, w 62 roku n.e.
doszło do bitwy po Rhandeą, gdzie wojska Petusa doznały totalnej klęski. Tacyt
tymi słowy opisuje upokorzenie, jakiego doznali Rzymianie od Wologazesa:
„Tymczasem
Petus rzucił most przez rzekę Arsanias (ta mimo obozu płynęła), pod pozorem, że
dla siebie tę drogę przygotowuje; w rzeczywistości nakazali to Partowie jakby w
dowód swego zwycięstwa, do ich bowiem użytku ten most służył, a nasi w
przeciwnym poszli kierunku. Pogłoska dodała, że pod jarzmo legiony posłano, i
inne złowrogie szczegóły, do których coś podobnego istotnie Armeńczycy
dokonali. Mianowicie nawet do okopów wkroczyli, zanim jeszcze wojsko rzymskie w
pochodzie z nich wyszło, i zalegali dokoła drogi, przy czym pojmanych ongiś
niewolników albo bydlęta juczne za swą własność uznali i odbierali; zrabowano
także odzież, zatrzymano broń, a zalękniony żołnierz z tym się godził, aby
powodu do bitwy nie dawać. Wologazes kazał wznieść stos z broni i ciał
poległych, aby naszej klęsce dać świadectwo, lecz oszczędził sobie widoków
uciekających legionów: szukał w tym rozgłosu umiarkowania, skoro swą pychę
nasycił. Przez rzekę Arsanias przeprawił się, siedząc na słoniu…” (Roczniki,
ks. XV, 14-15)
Cały wysiłek Korbulona, zajętego wówczas sprawami w
pobliskiej Syrii runął, i choć obie strony wycofały swe siły z Armenii, ta de
facto pozostawała pod władzą Partów. W 63 roku n.e. Korbulon ponownie objął
namiestnictwo Kapadocji i na czele olbrzymiej armii ruszył na Armenię przeciwko
partyjskim siłom. Wologazes, znający siłę i militarne zdolności Korbulona,
zdecydował się zawrzeć pokojowy traktat z Rzymem. Do podpisania go doszło w
Rhandei, miejscu klęski Petusa, Partom dającemu miejsce do dumy, a Korbulonowi
pozwalającemu zetrzeć wcześniejszą hańbę Rzymian. Zgodzono się tam, aby
Tridates I złożył swój diadem przed posągiem Nerona, a koronę, podobnie jak
jego poprzednicy na tronie Armenii, przyjął z rąk cesarza Rzymu.
W roku 66 n.e. Tridates istotnie przybył do Rzymu,
by uklęknąć przed obliczem Nerona i przyjąć koronę z jego rąk. Między Rzymem, a
królestwem Partów zapanował pokój na kolejne 50 lat. Cesarz nakazał zamknięcie
wrót w świątyni Janusa, na znak, że w całym Imperium znów zapanował pokój, a
Rzym nie toczy żadnej wojny. I choć Neron szczycił się przydomkiem Armeniacus
– Zdobywca Armenii, wielu historyków w przyszłych pokoleniach zarzucało mu,
że tak naprawdę „Neron utracił Armenię”, rządzoną odtąd, mimo że za zgodą
Rzymu, przez partyjską dynastię.
1,70g i 15 mm to wymiary tej maleńkiej monety,
która zdołała pomieścić w sobie tak wielką historię. To kolejny dowód jak
piękną i wspaniałą pasją jest numizmatyka, która niczym „zaczarowana szafa”
staje się przejściem do minionych wieków, władców, prowadzonych wojen i pozwala
nam odkryć je i ekscytować się nimi na nowo.
Neron koronujący Tridatesa I na króla Armenii –
rycina z 1804 roku


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz